Londyński tydzień mody przepełniony ekscytacją nad niebanalnymi kolekcjami uznanych projektantów. Przychylnie zrecenzowane pokazy, mające swoje echo w najgłośniejszych brytyjskich mediach. Niezliczona ilość przepięknych celebrytów w najznakomitszych kreacjach. Mnóstwo pozytywnych opinii – wszystko jak z najpiękniejszej sesji Vouge, czyli po prostu idealna reklama.
Moda nieustannie się rozwija i dąży do rozgłosu, a przede wszystkim chce zostać zapamiętana. Specjaliści z branży modowej oraz samo guru mody – projektanci – są w stanie zrobić bardzo wiele by zaistnieć choć na chwilę w "świetle jupiterów". Często nie zwracają uwagi na podstawowe formy przekazu, tylko prześcigają się w tworzeniu projektów, które zostaną zapamiętane jako te najbardziej kontrowersyjne. Projektanci stają na głowie, aby podkręcić przysłowiową "śrubkę" i wpłynąć na nasze emocje. Modowe pokazy i kampanie reklamowe uwielbiają prowokować i szokować odbiorców, a wszystko po to, aby pojawić się na pierwszych stronach brukowców. Przykładem posłużą kampanie znanych marek, które określane są jako niestosowne i z wielkim niesmakiem.
Sisley i Dolce&Gabbana są niepodważalnie prekursorami w tworzeniu najgłośniejszych i szokujących reklam. Możemy w nich zobaczyć kipiący sex, imprezy z narkotykami i alkoholem, a nawet sceny gwałtu, czyli pełne kontrowersji i oburzające przekazy pozbawione jakichkolwiek wartości moralnych. Zapewne zaraz ktoś zacznie krzyczeć o granicach ludzkiej moralności – bo obecnie to sprawa dość niesprecyzowana. Wciąż przesuwająca i zmieniająca swój pułap, potrafi wyprowadzić na manowce nawet tradycjonalistów.
Kolejnym przykładem jest kampania znanej, młodzieżowej marki House. Wypuszczając reklamę "Strzeż mnie Ojcze" oraz "Jest 69 sposobów na zachowanie dziewictwa" zrobiła duży szum w świecie zagorzałych katolików. Reklama rzecz jasna nie obeszła się bez echa – dwuznaczne sceny i gesty, znalazły grono zniesmaczonych obserwatorów, którzy okrzyknęli je nietaktownymi. Podobny odzew wzbudziła reklama Pumy. Została potraktowana jako nieprzyjemna i za bardzo emanująca sexem. Dziewczyna, która klękała przed mężczyzną wywołała wielkie zażenowanie. Jestem z dala od osądzania i traktowania poważnie reklam modowych, ale pozwolę sobie na stwierdzenie "widzisz tak jak sam chcesz widzieć". Wszystko zależy od kontekstu i od naszego wyobrażenia. To my decydujemy w jaki sposób odbieramy przekaz.
Duży rozgłos zdobyła kampania reklamowa marki Benetton. W 1991 zostało opublikowane zdjęcie całującej się zakonnicy z księdzem, wywołując wrzenie w telewizji i gazetach. Nie musieliśmy długo czekać na kolejny kontrowersyjny smaczek – w roku 2011 marka odgrzała kotlety. Kampania pod hasłem UNHATE mająca na celu komunikować o dążeniach pokojowych oraz zmniejszaniu ludzkiej nienawiści, została odebrana sceptycznie. W praktyce doszło do tego, że projekt doprowadził markę Benetton na wojenną drogę z kościołem. Billboard ze zdjęciem całującego się papieża i imama Ahmeda al Tajeba wywołał wielkie oburzenie katolików, lecz to właśnie rzecznik Watykanu wspomógł najlepiej całą kampanie reklamową.
Kreatorzy modowych kampanii prześcigają się w tworzeniu błyskotliwych i szokujących projektów. Odbiorcy takich reklam często uważają, że przekraczają one granice dobrego smaku a nawet etyki. Powodem może być po prostu brak dystansu do otaczającej rzeczywistości i nieumiejętność traktowania pewnych rzeczy z przymrużeniem oka. Reklamy z cyklu "bez zahamowań" mogą być traktowane jako te bardziej rozpoznawalne i popularne. Jednak nie zapominajmy, że moda to jeden wielki biznes, a celem jest sprzedaż produktu i dotarcie do jak najszerzej grupy ludzi. Reklama ma przyciągać, ma być zapamiętana, przez co często bywa niejednoznaczna dla odbiorców. Jest także początkiem pewnego rodzaju skandalu, który później może wpływać na lepszą rozpoznawalność marki.
Naga prawda
Mandaty za nieCZYSTY BIAŁYSTOK?










